Francuzi są bardzo wyczuleni na językowe konwenanse w codziennych rozmówkach. Gdzie tylko mogą, „bążurują”, „mersjują” i „sil(wu)(te)pletują na prawo i lewo.
Dla Francuzów przerwa obiadowa to rzecz święta. Nawet wtedy kiedy powoduje to sytuacje, które Barei by się nie przyśniły.
„Heheszka do kawy” to w założeniu będą krótkie wpisy o zabawnych lub absurdalnych sytuacjach, których „winna” jest oczywiście tylko Francja 🙂



